wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział IV

                                            Violetta

Nie było go w pokoju, w kuchni i nawet w gabinecie ojca, tak jakby wyparował. W końcu po niezręcznej ciszy spytałam się Ludmiły:

-Lu  może sobie przypominasz  gdzie ostatnio spotkałaś, albo widziałaś Federico? - spytałam do jasnowłosej

- Ostatni raz go widziałam w parku...o 14.30, ale kiedy do nie go podeszłam zaczął się strasznie śpieszyć. Violu, ale jeśli chodzi tobie na myśl, że powiedział mi gdzie idzie , to tak nie było. - blondynka przez chwilę na mnie popatrzyła i  po chwili usiadła na kanapie

W końcu Ludmiła zaczęła  myśleć o najgorszym.Jeszcze raz przeszukałyśmy cały dom. Miałyśmy wielką nadzieję, że go znajdziemy, ale go nie było. Postanowiłyśmy wyjść z mojego domu i pójść poszukać mojego brata. Doskonale wiedziałam,że blondynka bardziej się martwi niż ja. Poszłyśmy w to miejsce gdzie ostatni raz Ludmiła go zobaczyła, czyli do Miejskiego Parku w Benos Aries. Po paru minutach usiadłyśmy na ławce, a Ludmiła wybuchła płaczem:

- Lu przestań płakać. Znajdziemy go uwierz mi. - powiedziałam i przytuliłam blondynkę

 Po paru minutach podeszłyśmy do jakiejś dziewczyny:

- Przepraszam? - podeszłam do dziewczyny 

- Czego pani chce ode mnie? - zapytała ironicznie

- Cześć mam na imię Violetta, a to jest moja koleżanka Ludmiła. - przedstawiłam się i podałam jej rękę

- Miło mi jestem Gery. - powiedziała 

- Może widziałaś tego chłopaka? - powiedziałam i pokazałam jej zdjęcie mojego braciszka

- Tak widziałam go. Poszedł w stronę Wielkiego Lasu w Benos Aries. - w końcu znalazłyśmy kogoś kto wie gdzie znajduje się mój brat

- Bardzo dziękujemy Gery, ale właściwie gdzie jest ten las? -  zapytałam bo pojęcia nie mam gdzie ten las

- Jak chcecie to mogę was do niego zaprowadzić? - zaproponowała brązowo włosa

- Pewnie. - powiedziałyśmy hurem

******************************

Tak wiem jest taki sobie.

Ale mam nadzieję, że wam się spodoba moi mili.

Besos

Resto