wtorek, 7 kwietnia 2015
czwartek, 27 lutego 2014
Wykreślanka
A teraz wykreślanka
piszcie komentarze które zdjęcie od pada.
*****************************
Besos
Fran
Rest
poniedziałek, 10 lutego 2014
Rozdział III "Ludmiła, tak?"
Po powrocie do domu, brat pobiegł do pokoju jego ojca. Jednak ten gdy go zobaczył powiedział:
-Nie mamy o czym rozmawiać. Wyjdź.
Federico posłusznie wyszedł. Nie mógł uwierzyć w słowa ojca. Myślał, że wszystko będzie tak jak dawniej. Myślał, że będzie go kochał. Myślał, że się pogodzą. Dziewczyna podsłuchująca rozmowę jej rodziny, bardzo się przejęła. "Czyli on nadal go obwinia" -pomyślała. Pobiegła do pokoju brata. Zobaczyła go ze spuszczoną głową. Podeszła do niego i go przytuliła.
-Nie przejmuj się, on się w końcu uspokoi, ochłonie. Daj mu czas...- pocieszała brata. Była załamana relacjami jej najbliższych. Naprawdę to czuła się tak samo źle jak jej brat. A nawet gorzej.
-Ale to mój tata...-powiedział. Ona postanowiła wyjść. Dać mu czas na przemyślenia. Teraz musiała rozprawić się z ojcem. "Jak on śmiał się tak zachować?'' -pytała się w myślach. Otworzyła drzwi gabinetu jej taty.
-Cześć córciu. Jak się bawiłaś?- zapytał i na jego twarz wskoczył uśmiech.
-Nie rozmawiam z tobą. Przyszłam tu tylko po to by uświadomić Ci, że Federico będzie powoli oswajał się z myślą, że ty go nie chcesz. Kiedyś może tak samo cię odrzucić...-powiedziała i wyszła, zostawiając go oszołomionego. Myślał nad tym co powiedziała jemu córka. "Może miała rację... Nie na pewno nie!!! To Federico zabił Marię... Chyba..." -ostatnie słowo szybko wykluczył. Nie był już niczego pewien...
Dziewczyna wpadła na pomysł. Szybko wybrała numer przyjaciółki.
V: Francesca, mogłabyś mi powiedzieć gdzie mieszka Ludmiła?
F: A co?
V: No bo Federico...
F: Dobra nie musisz się tłumaczyć. Nie wiem gdzie mieszka, ale wiem, że chodzi do szkoły. Nazywa się Studio On Beat. Może tam ją spotkasz...
V: Dzięki. Papatki <3
F: Pa pa
Castillo weszła w internet. Znalazła adres tej szkoły. Szybko popędziła w jej kierunku. Gdy do niej weszła, jej uwagę przykuły kolorowe ściany, wesoła muzyka i przyjemna atmosfera jaka panowała w tej szkole. Blondynka zauważyła brunetkę na korytarzu.
-Co ona tu robi? -spytała swojej "przyjaciółki". Jeśli można było nazwać tak Naty. Była on bardziej jej pomagierką.
-Nie wiem... Idzie tu...
-Zmiataj- wysyczała blondynka, a ta posłusznie odeszła.
-Ludmiła, tak?- zapytała dla pewności Violetta. Pamiętała jej twarz, ale gdyby jednak pomyliła się i opowiedziała o tej sytuacji niewłaściwej osobie, upokorzyła by swojego brata. A tego chciała najmniej...
-Tak złotko. -powiedziała słodko-Czego?- dodała szorstko.
-No bo... Ja chciałabym.... Chciałabym poprosić cię ooo... ooo pomoc. Proszę pomóż mojemu bratu. Tylko ty go możesz pocieszyć. -powiedziała. Blondynka spojrzała na nią. W głębi duszy wiedziała, że podoba jej się Federico. A więc czemu by nie spróbować...
-Dobrze, zaprowadź mnie do niego. -powiedziała. Castillo tak ucieszyła się na jej odpowiedź, że ją przytuliła. Blondynka mimowolnie się uśmiechnęła. Nigdy nie miała przyjaciółki, ale to tylko przez nią samą. Nie była miła ani przyjacielska. Była samolubna i zarozumiała. Poszły do domu Violetty. Brunetka wskazała pokój jej brata. Blondynka weszła. Stanęła nieruchomo:
-Go tu nie ma...
---------------------------------------------------------------------------
Tam, tam, tam...
Krótki... Mam nadzieję że sie nie pogniewacie.
Mam taką prośbę. Komentujcie więcej!!!!
Besos
Tini i Violka
-Nie mamy o czym rozmawiać. Wyjdź.
Federico posłusznie wyszedł. Nie mógł uwierzyć w słowa ojca. Myślał, że wszystko będzie tak jak dawniej. Myślał, że będzie go kochał. Myślał, że się pogodzą. Dziewczyna podsłuchująca rozmowę jej rodziny, bardzo się przejęła. "Czyli on nadal go obwinia" -pomyślała. Pobiegła do pokoju brata. Zobaczyła go ze spuszczoną głową. Podeszła do niego i go przytuliła.
-Nie przejmuj się, on się w końcu uspokoi, ochłonie. Daj mu czas...- pocieszała brata. Była załamana relacjami jej najbliższych. Naprawdę to czuła się tak samo źle jak jej brat. A nawet gorzej.
-Ale to mój tata...-powiedział. Ona postanowiła wyjść. Dać mu czas na przemyślenia. Teraz musiała rozprawić się z ojcem. "Jak on śmiał się tak zachować?'' -pytała się w myślach. Otworzyła drzwi gabinetu jej taty.
-Cześć córciu. Jak się bawiłaś?- zapytał i na jego twarz wskoczył uśmiech.
-Nie rozmawiam z tobą. Przyszłam tu tylko po to by uświadomić Ci, że Federico będzie powoli oswajał się z myślą, że ty go nie chcesz. Kiedyś może tak samo cię odrzucić...-powiedziała i wyszła, zostawiając go oszołomionego. Myślał nad tym co powiedziała jemu córka. "Może miała rację... Nie na pewno nie!!! To Federico zabił Marię... Chyba..." -ostatnie słowo szybko wykluczył. Nie był już niczego pewien...
Dziewczyna wpadła na pomysł. Szybko wybrała numer przyjaciółki.
V: Francesca, mogłabyś mi powiedzieć gdzie mieszka Ludmiła?
F: A co?
V: No bo Federico...
F: Dobra nie musisz się tłumaczyć. Nie wiem gdzie mieszka, ale wiem, że chodzi do szkoły. Nazywa się Studio On Beat. Może tam ją spotkasz...
V: Dzięki. Papatki <3
F: Pa pa
Castillo weszła w internet. Znalazła adres tej szkoły. Szybko popędziła w jej kierunku. Gdy do niej weszła, jej uwagę przykuły kolorowe ściany, wesoła muzyka i przyjemna atmosfera jaka panowała w tej szkole. Blondynka zauważyła brunetkę na korytarzu.
-Co ona tu robi? -spytała swojej "przyjaciółki". Jeśli można było nazwać tak Naty. Była on bardziej jej pomagierką.
-Nie wiem... Idzie tu...
-Zmiataj- wysyczała blondynka, a ta posłusznie odeszła.
-Ludmiła, tak?- zapytała dla pewności Violetta. Pamiętała jej twarz, ale gdyby jednak pomyliła się i opowiedziała o tej sytuacji niewłaściwej osobie, upokorzyła by swojego brata. A tego chciała najmniej...
-Tak złotko. -powiedziała słodko-Czego?- dodała szorstko.
-No bo... Ja chciałabym.... Chciałabym poprosić cię ooo... ooo pomoc. Proszę pomóż mojemu bratu. Tylko ty go możesz pocieszyć. -powiedziała. Blondynka spojrzała na nią. W głębi duszy wiedziała, że podoba jej się Federico. A więc czemu by nie spróbować...
-Dobrze, zaprowadź mnie do niego. -powiedziała. Castillo tak ucieszyła się na jej odpowiedź, że ją przytuliła. Blondynka mimowolnie się uśmiechnęła. Nigdy nie miała przyjaciółki, ale to tylko przez nią samą. Nie była miła ani przyjacielska. Była samolubna i zarozumiała. Poszły do domu Violetty. Brunetka wskazała pokój jej brata. Blondynka weszła. Stanęła nieruchomo:
-Go tu nie ma...
---------------------------------------------------------------------------
Tam, tam, tam...
Krótki... Mam nadzieję że sie nie pogniewacie.
Mam taką prośbę. Komentujcie więcej!!!!
Besos
Tini i Violka
wtorek, 4 lutego 2014
Rozdział II "Tylko jeszcze o tym nie wiedziała..."
-Stary, ogarnij się..-szepnął mu jego najlepszy przyjaciel. Chłopak wyprostował się i podszedł do blondynki.
-Cześć. Jestem Federico. Dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie i tu do nas przyszłaś...- wydukał jak siedmiolatek, który mówi z pamięci wierszyk.
-Ja jestem Ludmiła, ale o tym pewnie wiecie. Zaszczycę was dzisiaj moim występem! Cieszycie się, prawda?!- i nagle cały urok prysł. Fede jeszcze czuł tą magię i nie zwrócił uwagi na chmskie zachowanie blondynki. On był zaślepiony miłością. Bo miłość to takie cudowne uczucie... Widzi się same dobre strony tej ukochanej osoby. Kiedy nawiązujesz z nią kontakt czuje się... czuję się tak zwane "motylki w brzuchu". Natomiast u reszty przyjaciół humor i dobry nastrój znikł. Nagle piękny promienny uśmiech blondynki przyćmiła zarozumiałość. Przyjaciołom nie przypadła do gustu ukochana Federica. Nagle do sali wpadł jeden z przyjaciół zakochanego- raper imieniem Maxi.
-Ona tu idzie!!!-krzyknął. Wszyscy schowali się . W drzwiach ukazała się tak wyczekiwana przez brata Viola. Rzucił się na nią i zaczął ją przytulać.
Wszyscy krzyknęli "NIESPODZIANKA". Każdy po kolei przedstawiał się dziewczynie. Nadeszła kolej Verdasa. Już miał się przedstawić, lecz "utopił" się w jej pięknych, dużych brązowych oczach. Ona również,gdy poczuła zapach jego perfum znalazła się w innym świecie. W świecie miłości tylko jeszcze o tym nie wiedziała...
-Violetta, witaj w Buenos Aires. Nazywam się Leon.- powiedział nadal wpatrzony w jej oczy.
-Miło mi cię poznać-odpowiedziała starając uśmiechnąć się najpiękniej jak potrafiła.
-Violu, Violu, Violu zaśpiewaj ze mną! Fede mówił, że ślicznie śpiewasz.- wykrzyczała Fran.
-Oj no bez przesady...- odpowiedziała Castilo i się zaróżowiła. - Z chęcią!- dokończyła i poszła na scenę. Dziewczyna wręczyła Violi nuty.
-Hmmmm. Bardzo ładna piosenka. -powiedziała zachwycona. W końcu ona w swoim życiu napisała tylko jedną piosenkę. Zaśpiewały:
Dziś z tobą jestem lepszy, jeśli wszystko wychodzi źle
Mogę tym sterować i być lepszym
Możeś mnie słuchać i mówić nie, nie, nie
Dzisiaj wiem co muszę zrobić i nigdy więcej
Ból nie powróci, oh oh oh oh
Jeśli nie mogę tego zrozumieć, naucz mnie
Myślę, że rzeczy dzieją się
A powód jest tylko w mojej głowie
Czuję, że sama nie mogę tego zrozumieć dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj ...
Teraz wiem, wszystko jest inne
Widzę, że nic nas nie zatrzymania
Ja to wiem, moją najlepszą przyjaciółką jesteś ty
Wiem, że mogę do ciebie zadzwonić, żebyś była blisko mnie
Wiem, że przyjedziesz, i najlepiej ...
Umiesz mnie wysłuchać, aby dodać mi odwagi ...
Dajesz mi wolność bycia, kim jestem
I kim chcę być, oh oh oh oh
Jeśli nie mogę tego zrozumieć, naucz mnie
Myślę, że rzeczy dzieją się
A powód jest tylko w mojej głowie
Czuję, że sama nie mogę tego zrozumieć dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj ...
Teraz wiem, wszystko jest inne,
Widzę, że nic nas nie zatrzyma
Ja to wiem, moją najlepszą przyjaciółką jesteś ty
Na jedno wychodzi, przyjaciel, przyjaciel, przyjaciel
Jest mi obojętne, mówią to co mówią
Tylko ty, moją najlepszą przyjaciółką jesteś ty
Myślę, że rzeczy dzieją się
A powód jest tylko w mojej głowie
Czuję, że sama nie mogę tego zrozumieć dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj ...
Teraz wiem, wszystko jest inne,
Widzę, że nic nas nie zatrzyma
Ja to wiem, moją najlepszą przyjaciółką jesteś ty
Po skończonej piosence wszyscy stanęli zdumieni. Tylko jedna osoba nie mogła sobie na to pozwolić. Chociaż bardzo spodobał jej się głos przybysza, to ... po prostu jej duma nie mogła na to pozwolić.
-Też mi coś... Teraz słuchajcie...-zaśpiewała swoją ulubioną piosenkę:
Kto stawia granice pożądaniu ?
Kiedy chcę odnieść sukces
Bez względu na to , kocham cię oh
śpiewaj i tańcz
Różnica jest tutaj
w moim obwodzie umysłu
Zostałam stworzona by błyszczeć
ooo mój sukces
ooo jest magnetyczny
ooo jest maksymalny
w każdym razie , cokolwiek dostanę
to stawia granice pożądaniu ?
Kiedy chcę odnieść sukces
Bez względu na to , kocham cię oh
śpiewaj i tańcz
Różnica jest tutaj
w moim obwodzie umysłu
Zostałam stworzona by błyszczeć
ooo mój sukces
ooo jest magnetyczny
ooo jest maksymalny
w każdym razie , cokolwiek dostanę!
Po zakończeniu piosenki Federico bez opamiętania zaczął bić brawo.
-Ogarnij się!-szepnął mu jego przyjaciel. Zrobił to. Po czym jeszcze raz wstał i krzyknął:
-Idziemy na zakupy?
W odpowiedzi było słychać tylko okrzyki radości.
Violetta kupiła bardzo ładny granatowy sweter z napisem love do tego kwieciste spodnie i niebieskie koturny:

Francesca to:

Camila to:

Ludmiła miała coś do załatwienia i nie mogła pójść z przyjaciółmi.
******************
Tak wiem krótki. Długo go nie było , ale co tam.
Czekam na komentarze.
Besos
Tini i Violka
-Cześć. Jestem Federico. Dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie i tu do nas przyszłaś...- wydukał jak siedmiolatek, który mówi z pamięci wierszyk.
-Ja jestem Ludmiła, ale o tym pewnie wiecie. Zaszczycę was dzisiaj moim występem! Cieszycie się, prawda?!- i nagle cały urok prysł. Fede jeszcze czuł tą magię i nie zwrócił uwagi na chmskie zachowanie blondynki. On był zaślepiony miłością. Bo miłość to takie cudowne uczucie... Widzi się same dobre strony tej ukochanej osoby. Kiedy nawiązujesz z nią kontakt czuje się... czuję się tak zwane "motylki w brzuchu". Natomiast u reszty przyjaciół humor i dobry nastrój znikł. Nagle piękny promienny uśmiech blondynki przyćmiła zarozumiałość. Przyjaciołom nie przypadła do gustu ukochana Federica. Nagle do sali wpadł jeden z przyjaciół zakochanego- raper imieniem Maxi.
-Ona tu idzie!!!-krzyknął. Wszyscy schowali się . W drzwiach ukazała się tak wyczekiwana przez brata Viola. Rzucił się na nią i zaczął ją przytulać.
Wszyscy krzyknęli "NIESPODZIANKA". Każdy po kolei przedstawiał się dziewczynie. Nadeszła kolej Verdasa. Już miał się przedstawić, lecz "utopił" się w jej pięknych, dużych brązowych oczach. Ona również,gdy poczuła zapach jego perfum znalazła się w innym świecie. W świecie miłości tylko jeszcze o tym nie wiedziała...
-Violetta, witaj w Buenos Aires. Nazywam się Leon.- powiedział nadal wpatrzony w jej oczy.
-Miło mi cię poznać-odpowiedziała starając uśmiechnąć się najpiękniej jak potrafiła.
-Violu, Violu, Violu zaśpiewaj ze mną! Fede mówił, że ślicznie śpiewasz.- wykrzyczała Fran.
-Oj no bez przesady...- odpowiedziała Castilo i się zaróżowiła. - Z chęcią!- dokończyła i poszła na scenę. Dziewczyna wręczyła Violi nuty.
-Hmmmm. Bardzo ładna piosenka. -powiedziała zachwycona. W końcu ona w swoim życiu napisała tylko jedną piosenkę. Zaśpiewały:
Dziś z tobą jestem lepszy, jeśli wszystko wychodzi źle
Mogę tym sterować i być lepszym
Możeś mnie słuchać i mówić nie, nie, nie
Dzisiaj wiem co muszę zrobić i nigdy więcej
Ból nie powróci, oh oh oh oh
Jeśli nie mogę tego zrozumieć, naucz mnie
Myślę, że rzeczy dzieją się
A powód jest tylko w mojej głowie
Czuję, że sama nie mogę tego zrozumieć dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj ...
Teraz wiem, wszystko jest inne
Widzę, że nic nas nie zatrzymania
Ja to wiem, moją najlepszą przyjaciółką jesteś ty
Wiem, że mogę do ciebie zadzwonić, żebyś była blisko mnie
Wiem, że przyjedziesz, i najlepiej ...
Umiesz mnie wysłuchać, aby dodać mi odwagi ...
Dajesz mi wolność bycia, kim jestem
I kim chcę być, oh oh oh oh
Jeśli nie mogę tego zrozumieć, naucz mnie
Myślę, że rzeczy dzieją się
A powód jest tylko w mojej głowie
Czuję, że sama nie mogę tego zrozumieć dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj ...
Teraz wiem, wszystko jest inne,
Widzę, że nic nas nie zatrzyma
Ja to wiem, moją najlepszą przyjaciółką jesteś ty
Na jedno wychodzi, przyjaciel, przyjaciel, przyjaciel
Jest mi obojętne, mówią to co mówią
Tylko ty, moją najlepszą przyjaciółką jesteś ty
Myślę, że rzeczy dzieją się
A powód jest tylko w mojej głowie
Czuję, że sama nie mogę tego zrozumieć dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj ...
Teraz wiem, wszystko jest inne,
Widzę, że nic nas nie zatrzyma
Ja to wiem, moją najlepszą przyjaciółką jesteś ty
Po skończonej piosence wszyscy stanęli zdumieni. Tylko jedna osoba nie mogła sobie na to pozwolić. Chociaż bardzo spodobał jej się głos przybysza, to ... po prostu jej duma nie mogła na to pozwolić.
-Też mi coś... Teraz słuchajcie...-zaśpiewała swoją ulubioną piosenkę:
Kto stawia granice pożądaniu ?
Kiedy chcę odnieść sukces
Bez względu na to , kocham cię oh
śpiewaj i tańcz
Różnica jest tutaj
w moim obwodzie umysłu
Zostałam stworzona by błyszczeć
ooo mój sukces
ooo jest magnetyczny
ooo jest maksymalny
w każdym razie , cokolwiek dostanę
to stawia granice pożądaniu ?
Kiedy chcę odnieść sukces
Bez względu na to , kocham cię oh
śpiewaj i tańcz
Różnica jest tutaj
w moim obwodzie umysłu
Zostałam stworzona by błyszczeć
ooo mój sukces
ooo jest magnetyczny
ooo jest maksymalny
w każdym razie , cokolwiek dostanę!
Po zakończeniu piosenki Federico bez opamiętania zaczął bić brawo.
-Ogarnij się!-szepnął mu jego przyjaciel. Zrobił to. Po czym jeszcze raz wstał i krzyknął:
-Idziemy na zakupy?
W odpowiedzi było słychać tylko okrzyki radości.
Violetta kupiła bardzo ładny granatowy sweter z napisem love do tego kwieciste spodnie i niebieskie koturny:
Francesca to:
Camila to:
Ludmiła miała coś do załatwienia i nie mogła pójść z przyjaciółmi.
******************
Tak wiem krótki. Długo go nie było , ale co tam.
Czekam na komentarze.
Besos
Tini i Violka
sobota, 25 stycznia 2014
Rozdział I "Chociaż to była nieprawda"
Dziewczyna leciała samolotem. Od zawsze się tego bała. Była ładnie ubrana, dlatego dużo chłopców do niej podchodziło i ją zaczepiało. Ona jednak ich spławiała bo nie potrafiła rozmawiać z chłopakami. Po prostu miała wstręt do tej płci, bo jej tata i jej były chłopak za bardzo ją zranili. Nagle zaczęło się to czego się najbardziej bała- turbulencję.
-Boże ja nie chcę umierać- wstała z siedzenia i zaczęła panikować.
-Bądź cicho i nie rób wstydu.-burknął jej ojciec. Posłusznie usiadła. Nie mogła doczekać się spotkania z bratem. W sumie rozmawiali codziennie przez telefon, skype. Ale ona cały czas bała się, że tata ją na tym przyłapie. Bo ojciec zabraniał jej rozmawiać z bratem. Twierdził, że to przez Fede, Maria zginęła. Chociaż to była nie prawda. On po prostu nie mógł zrozumieć, że to przez niego Maria była zdekoncentrowana i się zagapiła za kierownicą. On ją za bardzo kochał, żeby przyjąć do wiadomości to, że odeszła.
W Buenos Aires był słoneczny dzień. Fede przygotowywał z przyjaciółmi przyjęcie powitalne dla swojej siostrzyczki. Na lokum wybrał restauracje jego przyjaciółki. Fede nie mógł się doczekać spotkania z Violą. Poprosił Olgę, że by zrobiła jej ulubiony deser tort czekoladowy. Były wszędzie serpentyny.
- Wszystko jest gotowe na przyjęcie powitalne. - był uradowany z czynu dla jego siostry.
-Federico, proszę uspokój się. Vial, Viel... Viola, tak Viola. Przepraszam. No więc kontynuując Viola przyjeżdża za 1 godzinę- powiedziała jedna z jego przyjaciółek. A mianowicie rudowłosa Camila. Wszyscy się na nią dziwnie spojrzeli. Ona spojrzała ponownie na zegarek.- Ups, za 10 minut. Każdy się może pomylić.- powiedziała po czym wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Dobra uspokójcie się, Fede zaprosiłeś tą jak jej tam ... Mmmm... LUDMIŁĘ?-wykrzyczał Andres. Był on przyjacielem brata Violi. Miał dużego świra na punkcie kosmitów.
-Tak, ale pewnie nie przyjdzie...-odpowiedział i nagle w drzwiach stanęła ona sama we własnej osobie. Fede jak zwykle nogi zmiękły na jej widok. Chciał powiedzieć "Cześć", ale nie potrafił. Na szczęście miał przyjaciela- Leona. On go klepnął i szepnął:
-Stary, ogarnij się...
********************
Udało się!!!!!!!!
Napisałyśmy!!!!!!!
Ale był tylko jeden komentarz...
No nic, doiero zaczynamy. Proszę komentujcie!!!!
Tini i Violka
-Boże ja nie chcę umierać- wstała z siedzenia i zaczęła panikować.
-Bądź cicho i nie rób wstydu.-burknął jej ojciec. Posłusznie usiadła. Nie mogła doczekać się spotkania z bratem. W sumie rozmawiali codziennie przez telefon, skype. Ale ona cały czas bała się, że tata ją na tym przyłapie. Bo ojciec zabraniał jej rozmawiać z bratem. Twierdził, że to przez Fede, Maria zginęła. Chociaż to była nie prawda. On po prostu nie mógł zrozumieć, że to przez niego Maria była zdekoncentrowana i się zagapiła za kierownicą. On ją za bardzo kochał, żeby przyjąć do wiadomości to, że odeszła.
W Buenos Aires był słoneczny dzień. Fede przygotowywał z przyjaciółmi przyjęcie powitalne dla swojej siostrzyczki. Na lokum wybrał restauracje jego przyjaciółki. Fede nie mógł się doczekać spotkania z Violą. Poprosił Olgę, że by zrobiła jej ulubiony deser tort czekoladowy. Były wszędzie serpentyny.
- Wszystko jest gotowe na przyjęcie powitalne. - był uradowany z czynu dla jego siostry.
-Federico, proszę uspokój się. Vial, Viel... Viola, tak Viola. Przepraszam. No więc kontynuując Viola przyjeżdża za 1 godzinę- powiedziała jedna z jego przyjaciółek. A mianowicie rudowłosa Camila. Wszyscy się na nią dziwnie spojrzeli. Ona spojrzała ponownie na zegarek.- Ups, za 10 minut. Każdy się może pomylić.- powiedziała po czym wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Dobra uspokójcie się, Fede zaprosiłeś tą jak jej tam ... Mmmm... LUDMIŁĘ?-wykrzyczał Andres. Był on przyjacielem brata Violi. Miał dużego świra na punkcie kosmitów.
-Tak, ale pewnie nie przyjdzie...-odpowiedział i nagle w drzwiach stanęła ona sama we własnej osobie. Fede jak zwykle nogi zmiękły na jej widok. Chciał powiedzieć "Cześć", ale nie potrafił. Na szczęście miał przyjaciela- Leona. On go klepnął i szepnął:
-Stary, ogarnij się...
********************
Udało się!!!!!!!!
Napisałyśmy!!!!!!!
Ale był tylko jeden komentarz...
No nic, doiero zaczynamy. Proszę komentujcie!!!!
Tini i Violka
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Prolog
Gdzieś w Benos Aries
mieszkało sobie pewne rodzeństwo.
On miał na imię Federico. Kochał śpiewać i tańczyć.
Miał dużo dziewczyn, ale tak naprawdę od zawsze ,, Kochał się" w pięknej blondynce. Widywał ją codziennie, wiedział o niej dużo rzeczy, ale nigdy nie, miał odwagi się do niej odezwać. Przy niej nogi odmawiały mu posłuszeństwa.
Ona nazywała się Violetta.
Nie chodziła do szkoły muzycznej tak jak jej brat, nie dlatego, że nie lubiła muzyki, bo ją kochała. Tylko z powodu, że nie była uczennicą żadnej szkoły. Był nim jej nadopiekuńczy ojciec. Kiedy ojciec wyjechał z nią na rok do Madrytu. W BA zostawił Fede i jej matkę, która zmarła w wypadku dwa dni po ich wyjeździe. Fede był przez cały rok sam. Miał przyjaciół. Rodzeństwo długo płakało za sobą. Było bardzo zżyte. Dziewczyna nie wierzyła w miłość, po tym jak przyłapał na zdradzie swojego chłopaka - Diego. W końcu nadszedł TEN DZIEŃ. Dzień przyjazdu Violi do BA... .
sobota, 18 stycznia 2014
Witajcie!!!
Cześć,
postanowiłyśmy (Tini Stoesstel i Violka Stoesstel) zacząć pisać razem tego bloga o Leonettcie.
Zapraszamy do czytania.
postanowiłyśmy (Tini Stoesstel i Violka Stoesstel) zacząć pisać razem tego bloga o Leonettcie.
Zapraszamy do czytania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
P


