poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział III "Ludmiła, tak?"

          Po powrocie do domu, brat pobiegł do pokoju jego ojca. Jednak ten gdy go zobaczył powiedział:
-Nie mamy o czym rozmawiać. Wyjdź.
          Federico posłusznie wyszedł. Nie mógł uwierzyć w słowa ojca. Myślał, że wszystko będzie tak jak dawniej. Myślał, że będzie go kochał. Myślał, że się pogodzą. Dziewczyna podsłuchująca rozmowę jej rodziny, bardzo się przejęła. "Czyli on nadal go obwinia" -pomyślała. Pobiegła do pokoju brata. Zobaczyła go ze spuszczoną głową. Podeszła do niego i go przytuliła.
-Nie przejmuj się, on się w końcu uspokoi, ochłonie. Daj mu czas...- pocieszała brata. Była załamana relacjami jej najbliższych. Naprawdę to czuła się tak samo źle jak jej brat. A nawet gorzej.
-Ale to mój tata...-powiedział. Ona postanowiła wyjść. Dać mu czas na przemyślenia. Teraz musiała rozprawić się z ojcem. "Jak on śmiał się tak zachować?'' -pytała się w myślach. Otworzyła drzwi gabinetu jej taty.
-Cześć córciu. Jak się bawiłaś?- zapytał i na jego twarz wskoczył uśmiech.
-Nie rozmawiam z tobą. Przyszłam tu tylko po to by uświadomić Ci, że Federico będzie powoli oswajał się z myślą, że ty go nie chcesz. Kiedyś może tak samo cię odrzucić...-powiedziała i wyszła, zostawiając go oszołomionego. Myślał nad tym co powiedziała jemu córka. "Może miała rację... Nie na pewno nie!!! To Federico zabił Marię... Chyba..." -ostatnie słowo szybko wykluczył. Nie był już niczego pewien...
         Dziewczyna wpadła na pomysł. Szybko wybrała numer przyjaciółki.

V: Francesca, mogłabyś mi powiedzieć gdzie mieszka Ludmiła?
F: A co? 
V: No bo Federico...
F: Dobra nie musisz się tłumaczyć. Nie wiem gdzie mieszka, ale wiem, że chodzi do szkoły. Nazywa się Studio On Beat.  Może tam ją spotkasz...
V: Dzięki. Papatki <3
F: Pa pa

 Castillo weszła w internet. Znalazła adres tej szkoły. Szybko popędziła w jej kierunku. Gdy do niej weszła, jej uwagę przykuły kolorowe ściany, wesoła muzyka i przyjemna atmosfera jaka panowała w tej szkole. Blondynka zauważyła brunetkę na korytarzu.
-Co ona tu robi? -spytała swojej "przyjaciółki". Jeśli można było nazwać tak Naty. Była on bardziej jej pomagierką.
-Nie wiem... Idzie tu...
-Zmiataj- wysyczała blondynka, a ta posłusznie odeszła.
-Ludmiła, tak?- zapytała dla pewności Violetta. Pamiętała jej twarz, ale gdyby jednak pomyliła się i opowiedziała o tej sytuacji niewłaściwej osobie, upokorzyła by swojego brata. A tego chciała najmniej...
-Tak złotko. -powiedziała słodko-Czego?- dodała szorstko.
-No bo... Ja chciałabym.... Chciałabym poprosić cię ooo... ooo pomoc. Proszę pomóż mojemu bratu. Tylko ty go możesz pocieszyć. -powiedziała. Blondynka spojrzała na nią. W głębi duszy wiedziała, że podoba jej się Federico. A więc czemu by nie spróbować...
-Dobrze, zaprowadź mnie do niego. -powiedziała. Castillo tak ucieszyła się na jej odpowiedź, że ją przytuliła. Blondynka mimowolnie się uśmiechnęła. Nigdy nie miała przyjaciółki, ale to tylko przez nią samą. Nie była miła ani przyjacielska. Była samolubna i zarozumiała. Poszły do domu Violetty. Brunetka wskazała pokój jej brata. Blondynka weszła. Stanęła nieruchomo:
-Go tu nie ma...  



---------------------------------------------------------------------------
Tam, tam, tam...
Krótki... Mam nadzieję że sie nie pogniewacie.
Mam taką prośbę. Komentujcie więcej!!!!
Besos
Tini i Violka

1 komentarz:

  1. Dopiero odkryłam tego bloga, ale bardzo mi się podoba postaram się zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń